Dlaczego smog to zagrożenie, które miasto ma w nosie?

Smog wdarł się do naszego życia nagle. W ciągu mroźnej i słonecznej niedzieli zaczęły alarmować o nim stacje pomiarowe Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Ratusz, po początkowym bagatelizowaniu problemu, z czasem poszedł po rozum do głowy i również ogłosił, że stan zanieczyszczeń powietrza 8 stycznia nie jest akceptowalny. Po południu pojawiła się zaś informacja o bezpłatnej* komunikacji miejskiej w dniu następnym.

Nie oznacza to jednak, że smogu wcześniej nie było. Przekroczenie norm powietrza miało miejsce już wielokrotnie, a starsi słusznie przypominają, że zarówno piece, jak i samochody w poprzednich dekadach zanieczyszczały powietrze w nieporównywalnie większym stopniu, niż dzisiejsze, unowocześnione konstrukcje tak jednych, jak i drugich. Nie zapominajmy także o dużych zakładach przemysłowych, których w czasach gospodarki centralnie planowanej było w stolicy sporo. O czym jeszcze nie powinniśmy zapominać? Może także o tym, że jednak i domowych pieców i samochodów było w mieście o wiele mniej, bo mniej też było ich użytkowników.

Fotografia autorstwa Jakuba Szymczuka.

Smog wiszący nad Pragą wraz z niewidoczną linią horyzontu. Fotografia autorstwa Jakuba Szymczuka.

Czytaj dalej

Pawilon Zodiak. Ostoja dialogu?

14 września podpisana została umowa pomiędzy miastem, a wykonawcą na rewitalizację części byłego baru „Zodiak”. Dwukondygnacyjny pawilon stanie się siedzibą Centrum Informacji Gospodarczej, zaś w przyziemiu i na placu obok znajdzie się miejsce na przestrzeń ekspozycyjną warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, księgarnię i kawiarnię. Za projekt budynku odpowiada pracownia Kalata Architekci, za projekt placu – krakowska pracownia Gowin/Siuta.

1969-hattowski-kopia

Górna kondygnacja baru Zodiak w 1969 roku. Fotografia: Z. Hattowski

Czytaj dalej

Klątwa Defilad

W XXI wieku w centrum polskiej stolicy to Stalin nadal dyktuje warunki. Niedobrze. W 2007 roku, gdy wpisywano do rejestru zabytków Pałac Kultury i Nauki, sprzeciwów było co nie miara. Niektórzy krewcy przeciwnicy wieżowca do dziś nie złożyli kopii. Uświadommy więc sobie, że obecnie mówimy o idei zakonserwowania całego jego otoczenia, które projektowane było wraz z nim, wynosząc go na urbanistyczny piedestał. Piedestał, który wyrósł pośród ruin Warszawy.

pkin-1962-fot-zbyszek-siemaszko-forum-culturepl-kopia

Wielkie, puste przestrzenie placu Defilad sprawdzały się jedynie podczas państwowych obchodów, parad i… defilad. Na ogół jednak świeciły pustkami. Rok 1962. Fotografia Zbyszka Siemaszki/Forum.

Czytaj dalej

Genius loci

Czyli duch miejsca. Coś niepowtarzalnego, a jednocześnie uchwytnego dopiero po bliższym zapoznaniu się z przestrzenią. O genius loci nie można więc mówić w momencie, gdy nigdy nie obcowaliśmy z danym miejscem – wówczas nic o nim nie wiemy. Nie wyczuwamy go. Nie wytworzyła się bowiem jakakolwiek więź między człowiekiem, a przestrzenią.

P1000069 — kopia

Wieczorny widok wewnętrznego pasażu założenia urbanistycznego Emilia. Fotografia własna.

Czytaj dalej

Akwarele marzeń

W piątek, 9 października, w PROMie Kultury Saska Kępa odbył się wernisaż malarstwa Tytusa Brzozowskiego. Ten młody artysta zaskarbił już sobie sympatię warszawiaków, o czym dobitnie przekonała mnie frekwencja tego wydarzenia. Frekwencja, która być może przerosła organizatorów – w sali wykładowej, gdzie Pan Brzozowski opowiadał o detalach swoich inspiracji i owocach swej pracy, nie dla wszystkich wystarczyło miejsc. Uspokaja jednak zapowiedź powtórki tych emocji, choć dokładny jej termin jeszcze nie jest znany.

IMG_5559

Podczas wernisażu można było obejrzeć najnowsze prace artysty, w tym „Zimę”, składającą się z czterech obrazów utrzymanych w podobnej stylistyce. Fotografia własna.

Czytaj dalej

Dlaczego nie chcę stracić Emilki?

„Emilka nie równa się komunizm. Emilka to budynek, a komunizm to ideologia. Pańskie odczucia emocjonalne odnośnie komunizmu, panie X, nie mają nic wspólnego z tym, czy ten budynek jest dobrą czy złą architekturą. Jeżeli uważa Pan, że należy burzyć budynki tylko dlatego, że zostały one wybudowane w czasach takiego, a nie innego ustroju, to jest to pogląd oryginalny, ale niedorzeczny. Jeżeli uważa Pan, że należy burzyć budynki, które się kojarzą z takim, a nie innym ustrojem, to jest to pogląd bez wartości praktycznej, ponieważ budynek może się kojarzyć bardzo różnie różnym osobom. Jeżeli wreszcie uważa Pan, że należy burzyć budynki, które wyrządzały ludziom krzywdę, to i w tym Pan się myli, gdyż ten budynek w żaden sposób nie przyczynił się do deficytu meblowego w PRL-u, przeciwnie – wydaje się, że właśnie sprzyjał on dostępności stołów, kanap i regałów z uwagi na wysokie walory ekspozycyjne, łatwe wejścia i usytuowanie w centrum miasta.– jeden z komentarzy wydarzenia „Nie chcemy stracić Emilki!” – NIE dla planów zburzenia pawilonu Emilia.

Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego m.st. Warszawy 15 lipca wydało warunki zabudowy dla nieruchomości zajmowanej obecnie przez pawilon meblowy Emilia, a znajdującej się w rękach Griffin Real Estate. Ta jednostronna, urzędowa decyzja, nie biorącą raczej pod uwagę zbyt wielu aspektów architektoniczno-urbanistycznych poza jednym, skazuje na zagładę jeden z ostatnich, warszawskich przykładów takiej architektury w centrum miasta, pozwalając na budowę w tym miejscu 196-metrowego wieżowca o dominującej funkcji biurowej. Projektować go ma ciesząca się sporym szacunkiem pracownia Kuryłowicz & Associates.

ZDJÊCIE DO WK£ADKI: DLOWA Strony Lokalne Warszawa

Wstępna koncepcja wieżowca zaprojektowanego przez pracownię Kuryłowicz & Associates, mającego zastąpić pawilon Emilii. Wizualizacja pochodzi z materiałów prasowych

Czytaj dalej

Obietnice bez pokrycia

Gdyby zależało to ode mnie, mógłbym nawet jako wolontariusz pracować przy odbudowie Pałacu Karasia. Nie żartuję. Cegiełkę na odbudowę również nabyłbym z nieukrywanym wyrazem szczerej radości. Klimat dla inwestycji w tym miejscu właśnie zaczyna się ocieplać, o czym mogliśmy się wszyscy przekonać czytając wypociny inwestorów, specjalizujących się w wykupie roszczeń do działek niezwróconych jeszcze spadkobiercom. Naturalnie to niezwykły zbieg okoliczności sprawia, że to, co nieosiągalne dla prawowitych spadkobierców, dla inwestorów staje się osiągalne i z sukcesami przejmują oni kolejne parcele w bardzo prestiżowych lokalizacjach. Czytaj dalej