Epos Prudentialu

Minęło już 73 lata od uderzenia wieżowca Prudential dwutonowym pociskiem, wystrzelonym z najcięższego samobieżnego moździerza użytego podczas całej II wojny światowej – Karl-Gerät 040 o kalibrze 600 mm. Uderzenia, które stworzyło prawdopodobnie najsłynniejsze zdjęcie Powstania Warszawskiego: Epos Prudentialu.

Sylwester Braun ps. ‚Kris’ przewidział ataki Niemców na budynek, zdobyty już 1 sierpnia przez Batalion „Kiliński”. Zawisła na nim biało-czerwona flaga, która – jako symbol wyzwolenia na drugim co do wysokości drapaczu chmur w Europie – kłuła w oczy hitlerowskiego okupanta.

Tak wspominał ten dzień fotograf:

„Usadowiłem się na dachu kamienicy przy Kopernika 28. Pogoda piękna, czyste poranne słońce, czas biegnie. Godzina minęła na oczekiwaniu, gdy oko uchwyciło żółtą smugę pocisku na tle błękitnego nieba. W celowniku aparatu zobaczyłem trafienie Prudentialu i rozkwitanie eksplozji. W ciągu trzech sekund zrobiłem sześć zdjęć. Mocno oparłem się o komin, gdyż podmuch silnie mną kołysał.”

Trafienie wieżowca tak potężnym pociskiem spowodowało odchylenie jego konstrukcji od pionu; jednakże fakt, że budynek nie zawalił się, zawdzięczać można chyba jedynie mistrzostwu Stefana Bryły, który tak silną konstrukcję zaprojektował. Sam niestety został w 1943 roku rozstrzelany przez Niemców za instruowanie Armii Krajowej, jak wysadzać stalowe mosty…

Co interesujące – moździerz ostrzeliwujący warszawskie Śródmieście jako jedyny z sześciu służących w armii niemieckiej także przetrwał wojnę i jest dziś udostępniony do zwiedzania w rosyjskim Muzeum Czołgów w Kubince.

Postanowiłem przybliżyć Wam jakoś to dramatyczne wydarzenie. Ze zdjęć ogólnodostępnych w sieci stworzyłem gifa, który daje wyobrażenie o tym, co działo się w Warszawie w tych straszliwych, ciężkich dniach walki o tak bardzo upragnioną wolność. Jakość zdjęć, które są udostępnione w internecie pozostawia niestety wiele do życzenia, a z wykonanych sześciu fotografii odnalazłem jedynie pięć. Różnią się one naświetleniem, kontrastem oraz uchwyconym kadrem. Mam nadzieję, że pokazują jednak nieco więcej dramaturgii, niż zastygłe, pojedyncze zdjęcia.

output_FJS0AZ

28 sierpnia 1944 r. Gif wykonany z fotografii autorstwa Sylwestra ‚Krisa’ Brauna, stanowiących zasoby zbiorów Muzeum Warszawy.

Piotr Reterski

Reklamy

Dlaczego smog to zagrożenie, które miasto ma w nosie?

Smog wdarł się do naszego życia nagle. W ciągu mroźnej i słonecznej niedzieli zaczęły alarmować o nim stacje pomiarowe Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Ratusz, po początkowym bagatelizowaniu problemu, z czasem poszedł po rozum do głowy i również ogłosił, że stan zanieczyszczeń powietrza 8 stycznia nie jest akceptowalny. Po południu pojawiła się zaś informacja o bezpłatnej* komunikacji miejskiej w dniu następnym.

Nie oznacza to jednak, że smogu wcześniej nie było. Przekroczenie norm powietrza miało miejsce już wielokrotnie, a starsi słusznie przypominają, że zarówno piece, jak i samochody w poprzednich dekadach zanieczyszczały powietrze w nieporównywalnie większym stopniu, niż dzisiejsze, unowocześnione konstrukcje tak jednych, jak i drugich. Nie zapominajmy także o dużych zakładach przemysłowych, których w czasach gospodarki centralnie planowanej było w stolicy sporo. O czym jeszcze nie powinniśmy zapominać? Może także o tym, że jednak i domowych pieców i samochodów było w mieście o wiele mniej, bo mniej też było ich użytkowników.

Fotografia autorstwa Jakuba Szymczuka.

Smog wiszący nad Pragą wraz z niewidoczną linią horyzontu. Fotografia autorstwa Jakuba Szymczuka.

Czytaj dalej

Pawilon Zodiak. Ostoja dialogu?

14 września podpisana została umowa pomiędzy miastem, a wykonawcą na rewitalizację części byłego baru „Zodiak”. Dwukondygnacyjny pawilon stanie się siedzibą Centrum Informacji Gospodarczej, zaś w przyziemiu i na placu obok znajdzie się miejsce na przestrzeń ekspozycyjną warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, księgarnię i kawiarnię. Za projekt budynku odpowiada pracownia Kalata Architekci, za projekt placu – krakowska pracownia Gowin/Siuta.

1969-hattowski-kopia

Górna kondygnacja baru Zodiak w 1969 roku. Fotografia: Z. Hattowski

Czytaj dalej

Klątwa Defilad

W XXI wieku w centrum polskiej stolicy to Stalin nadal dyktuje warunki. Niedobrze. W 2007 roku, gdy wpisywano do rejestru zabytków Pałac Kultury i Nauki, sprzeciwów było co nie miara. Niektórzy krewcy przeciwnicy wieżowca do dziś nie złożyli kopii. Uświadommy więc sobie, że obecnie mówimy o idei zakonserwowania całego jego otoczenia, które projektowane było wraz z nim, wynosząc go na urbanistyczny piedestał. Piedestał, który wyrósł pośród ruin Warszawy.

pkin-1962-fot-zbyszek-siemaszko-forum-culturepl-kopia

Wielkie, puste przestrzenie placu Defilad sprawdzały się jedynie podczas państwowych obchodów, parad i… defilad. Na ogół jednak świeciły pustkami. Rok 1962. Fotografia Zbyszka Siemaszki/Forum.

Czytaj dalej

Genius loci

Czyli duch miejsca. Coś niepowtarzalnego, a jednocześnie uchwytnego dopiero po bliższym zapoznaniu się z przestrzenią. O genius loci nie można więc mówić w momencie, gdy nigdy nie obcowaliśmy z danym miejscem – wówczas nic o nim nie wiemy. Nie wyczuwamy go. Nie wytworzyła się bowiem jakakolwiek więź między człowiekiem, a przestrzenią.

P1000069 — kopia

Wieczorny widok wewnętrznego pasażu założenia urbanistycznego Emilia. Fotografia własna.

Czytaj dalej

Akwarele marzeń

W piątek, 9 października, w PROMie Kultury Saska Kępa odbył się wernisaż malarstwa Tytusa Brzozowskiego. Ten młody artysta zaskarbił już sobie sympatię warszawiaków, o czym dobitnie przekonała mnie frekwencja tego wydarzenia. Frekwencja, która być może przerosła organizatorów – w sali wykładowej, gdzie Pan Brzozowski opowiadał o detalach swoich inspiracji i owocach swej pracy, nie dla wszystkich wystarczyło miejsc. Uspokaja jednak zapowiedź powtórki tych emocji, choć dokładny jej termin jeszcze nie jest znany.

IMG_5559

Podczas wernisażu można było obejrzeć najnowsze prace artysty, w tym „Zimę”, składającą się z czterech obrazów utrzymanych w podobnej stylistyce. Fotografia własna.

Czytaj dalej

Dlaczego nie chcę stracić Emilki?

„Emilka nie równa się komunizm. Emilka to budynek, a komunizm to ideologia. Pańskie odczucia emocjonalne odnośnie komunizmu, panie X, nie mają nic wspólnego z tym, czy ten budynek jest dobrą czy złą architekturą. Jeżeli uważa Pan, że należy burzyć budynki tylko dlatego, że zostały one wybudowane w czasach takiego, a nie innego ustroju, to jest to pogląd oryginalny, ale niedorzeczny. Jeżeli uważa Pan, że należy burzyć budynki, które się kojarzą z takim, a nie innym ustrojem, to jest to pogląd bez wartości praktycznej, ponieważ budynek może się kojarzyć bardzo różnie różnym osobom. Jeżeli wreszcie uważa Pan, że należy burzyć budynki, które wyrządzały ludziom krzywdę, to i w tym Pan się myli, gdyż ten budynek w żaden sposób nie przyczynił się do deficytu meblowego w PRL-u, przeciwnie – wydaje się, że właśnie sprzyjał on dostępności stołów, kanap i regałów z uwagi na wysokie walory ekspozycyjne, łatwe wejścia i usytuowanie w centrum miasta.– jeden z komentarzy wydarzenia „Nie chcemy stracić Emilki!” – NIE dla planów zburzenia pawilonu Emilia.

Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego m.st. Warszawy 15 lipca wydało warunki zabudowy dla nieruchomości zajmowanej obecnie przez pawilon meblowy Emilia, a znajdującej się w rękach Griffin Real Estate. Ta jednostronna, urzędowa decyzja, nie biorącą raczej pod uwagę zbyt wielu aspektów architektoniczno-urbanistycznych poza jednym, skazuje na zagładę jeden z ostatnich, warszawskich przykładów takiej architektury w centrum miasta, pozwalając na budowę w tym miejscu 196-metrowego wieżowca o dominującej funkcji biurowej. Projektować go ma ciesząca się sporym szacunkiem pracownia Kuryłowicz & Associates.

ZDJÊCIE DO WK£ADKI: DLOWA Strony Lokalne Warszawa

Wstępna koncepcja wieżowca zaprojektowanego przez pracownię Kuryłowicz & Associates, mającego zastąpić pawilon Emilii. Wizualizacja pochodzi z materiałów prasowych

Czytaj dalej